Dziennik

Budujemy Półkę. Bez owijania w bawełnę.

Jeden system zamiast wysp

To duża zmiana w sercu prototypu: wcześniej Portret, Katalog i Kreator żyły osobno — dane ginęły przy przejściu z jednego miejsca w drugie. Teraz to jeden spójny zapis: możesz zacząć w jednym flow i wejść w drugi już na właściwym kroku, z tym, co wcześniej wybrałeś.

Quiz w Portrecie przenosi się do Kreatora z dopasowanymi kategoriami. Koszyk z Półek przenosi się jako gotowy zestaw do dalszej konfiguracji — bez ręcznego odtwarzania. Panel pokazuje to, co faktycznie „weszło” po aktywacji.

Dla Ciebie to znaczy mniej frustracji i mniej „dlaczego tu nic nie ma”. Dla nas — solidny fundament pod dalsze funkcje i testy, żeby takie rzeczy nie wracały.

Zespół i zaufanie przed skalowaniem

Zanim dorzucimy kolejne miasta, chcemy mieć pewność, że pierwsze setki paczek idzie z jakością, którą sami byśmy chcieli dostać.

Mały zespół to feature: krótsze linie decyzyjne i szybsza reakcja, gdy coś pójdzie nie tak w drodze do klienta.

Papier toaletowy nie jest wstydliwy

To jedna z najbardziej przewidywalnych kategorii w domu — i jedna z najczęściej pomijanych w ładnych landingach. My go nie wstydzimy się w katalogu.

Jeśli o nim mówimy normalnie, łatwiej też normalnie mówić o cenach i dostawach.

Wybór pierwszego miasta

Patrzymy na gęstość zapisów, odległości magazyn–centrum i jakość partnerów kurierskich. Nie zagramy w „wszystkie miasta naraz” — to przepis na chaos.

Gdy podejmiemy decyzję, pierwsi w kolejce dostaną maila z datą startu i zasadami pierwszej dostawy.

SEO bez AI w runtime

Treści statyczne generujemy lub piszemy ręcznie i commitujemy do repo. Produkcja nie powinna zależeć od zewnętrznego API, żeby strona się wyrenderowała.

Dzięki temu build jest deterministyczny, a my nie płacimy tokenów za każde wejście robota Google.

Kontrast z magicznym słowem „wygoda”

Wygoda jest ulotna: dziś tak, jutro inaczej. Wolimy mówić o odzyskanym czasie i mniejszej liczbie decyzji — to da się zmierzyć w rozmowach z użytkownikami.

Manifest to nasz kontrakt kulturowy zespołu: jeśli kopiujemy tanie sztuczki z reklam detergentów, cofamy się do tablicy.

Kolejka zamiast zwykłego formularza

Zamiast „zostaw maila” robimy miejsce w kolejce z widocznym postępem. Chcemy, żebyś czuł, że budujemy miasto za miastem, a nie zbieramy adresy do szuflady.

Polecanie znajomym podbija Twój numer — klasyczny growth loop, ale uczciwy: nagroda jest jasna z góry.

Dlaczego subskrypcja, a nie marketplace?

Marketplace'y rosną przez liczbę SKU. My chcemy rosnąć przez jakość rytmu: paczka, którą rozumiesz, w cenie, którą pamiętasz.

To oznacza świadome „nie” wobec setek kategorii. Boli w pitch decku, pomaga w życiu użytkownika.

Pierwszy commit, który coś znaczy

Postawiliśmy repozytorium i szkielet Next.js. Brzmi banalnie, ale to pierwszy kamień milowy: od teraz każda zmiana idzie przez CI, a nie „u mnie działa”.

Cel na ten tydzień: statyczne strony marketingowe + szablon pod SEO, żeby Google mógł indeksować, zanim uruchomimy sklep.